środa, 31 maja 2017

Dom w stylu insta



Oglądam codziennie mnóstwo zdjęć/ inspiracji na instagramie. I tak człowiek sobie myśli, zmieniłabym coś. Zrobiła coś nowego, zainspirowana szybko przystępuję do zakupów. Ciągnę/ wlokę swojego puzla do Ikea i mówię - To musi być nasze! bo jakaś tam blogerka to miała powiedziała że super jest i ja też muszę to mieć.

Tak już właśnie jest. Kupujemy pod kątem inspiracji lub własnego wymysłu w głowie jak by co ze sobą pasowało.
Miło jednak gdy wchodzą znajomi i mówią że masz pięknie urządzone mieszkanie, to aż duma Cię rozpiera. Mąż zadowolony bo przecież to zrobiła jego szanowna małżonka, mimo że kilka dni wcześniej płakał że branie czegoś na raty lub jazda 70 km dalej po jedną rzecz to głupota. Tak już jest.

Ale teraz na poważnie, zmieniliśmy meble - i to przed remontem gdzie Wszystko będzie białe i szare z dodatkiem czarnych krzeseł by "coś" pasowało do telewizora.

Zapraszam do oglądania. Może i Wam trafi się cień inspiracji ?









piątek, 13 stycznia 2017

Design po Polsku


Niby styl skandynawski, ale to ile inspiracji domowych czerpię z Polskich domów blogerek/ sklepów/ stron wnętrzarskich czy całej masy zdjęć dostępnej pod wujkiem google przekracza granice Polsko/skandynawskiego designu. Pochłaniam każdą nowinkę wnętrzarską jak gąbka płyn do naczyń. To powoli staje się moją obsesją. Ale kocham to co robię!

Dziś w końcu jestem gotowa pokazać Wam moją metamorfozę salonu. Wystarczyło usunąć jeden wiszący mebel by powstało coś nad czym dzisiaj od południa, po zakończonym efekcie piję herbatę i wzdycham, wzdycham i jeszcze raz wzdycham. Mam nadzieje że zaczerpniecie też nieco inspiracji tego kawałka mojego świata.

 Miłego oglądania!

 Może i jestem samochwała ale nie mogę się nacieszyć tym widokiem!
 świecznik ( pepco)
wazon ( pepco)
 żyrandol ( Ikea)

Meble (allegro)
Doniczka ( ikea)
Stolik kawowy ( miejsci sklep z angielskimi rzeczami)
koszyk HOME ( jysk.pl)

 Plakat ptak namalowałam własnoręcznie przy chwili weny twórczej.

 Aloes ( doniczka : Ikea)
Gitarowy kącik męża
(plakat : Jysk.pl )
zmieniłam jednak stolik. To nasz taki powiedzmy organizer mieszkaniowy. Potrzebne rzeczy zawsze tam lądują.

wtorek, 1 grudnia 2015

Obijanie to podstawa !



Też tak macie że po przyjściu do domu od razu zakładacie pidżamę i kładziecie się pod koc?
Najlepiej z herbatą, ciastkiem lub czekoladą.... ja mam tak od kilku tygodni.
Postanowiłam cieszyć się tą chwilą zapomnienia o bożym świecie. Lampki na przeokropnej rurze od miejskiego już wiszą i cudownie oświecają mi cały salon.

W tym roku postanowiłam nie dekorować mieszkania aż na zbyt, święta co roku i tak spędzamy u rodziców. Więc niech moje mieszkanie będzie w tym roku dla mnie odpoczynkiem od czerwieni, zieleni i bieli - czyli kolorów świąt grudniowych.

Prezent często bardzo trudno wybrać, ja postawiłam na klasykę. Puzel marzył o grach komputerowych, przyszła teściowa o perfumach a siostra puzla o książkach. Jest co kupować. JA nie wybieram się do sklepów, gdzie pewnie kupiłabym jeszcze więcej i jeszcze drożej. Alternatywą jest internet, zamówienia składamy do końca tygodnia, prezenty przyjdą w następnym i po kłopocie. Tylko zapakować i będą pod choinkę idealne.

Ja zażyczyłam sobie Cotton Balls szaro,biało,czarne. Ciekawie czy Gwiazor mnie posłucha ;) Mimo że nadają klimat świąt - będą wisieć u mnie cały rok na jak już wspomniałam wcześniej przeokropnej rurze od miejskiego.

Czas jaki spędzam pod tymi wszystkimi kocami też nie jest czasem bezproduktywnym, szukanie prezentów zajmuje zwykle około tydzień. Ja robię to odpoczywając, nie wychodząc z domu, pijąc ulubiona herbatę.

Zazwyczaj nachodzą mnie wtedy myśli na prezenty w stylu leniwiec... koce z rękawami, kubki, termofory, tak by człowiek miał chwilę dla siebie, relaks... ale i tak zawsze wychodzi inaczej, karnety na siłownię, basen, jazdę konną... czyli sport i nic poza tym.

W tym roku chcę tylko cotton balls, ciekawie co będzie za rok. Ja już nie mogę się doczekać 24 grudnia !




 To by było na tyle przedświątecznych inspiracji.
Tymczasem kładę się dalej pod koc, bo deszcze padają i plucha na ulicach.

Miłego dnia i pamiętaj że możesz czasami zapomnieć o bożym świecie i po prostu zaszyć się w zaciszu domowego ogniska. Koniecznie rozpal świeczki :)

środa, 30 września 2015

Nie było mnie tutaj dość spory czas. Spowodowane jest to wszystko etapami w moim życiu nad którymi nie mam tak naprawdę kontroli.

Praca, dom, remonty oraz wiele innych zajmujących czas czynności nie pozwala mi na prowadzenie regularne. Ale nie będę się tłumaczyć o lenistwie które mam od tygodnia.

Czy mieliście tak kiedyś że przychodząc do domu od początku leżycie w łóżku i najlepiej idziecie spać. Śpicie do wieczora chwilka na kolacje, a później kąpiel - i kolejny sen. 
Ja mam tak od tygodnia. Mój każdy dzień wygląda podobnie. 

Prócz dnia wczorajszego gdzie obchodziliśmy z Puzlem dzień chłopaka. Każda okazja jest dobra do świętowania. Nie miałam czasu na rozglądanie się za prezentem więc zorganizowałam świąteczny obiad. 

Zamówiony stolik, pizza i ciepła herbata w takie jesienne popołudnia jest zbawieniem. Jako że jestem wegetarianką pizza na mieście to dość duże wyzwanie.Ale prosta margherita dała radę. W dodatku obłędny pomidorowy sos - własnoręcznie robiony przez restaurację.

Nie mieszkam w wielki mieście, więc wyborów miejsc do świętowania jest mało. 
Problemem ciągle jest brak czasu - musimy uświadomić sobie że dla najbliższych czas jest najważniejszy. Nawet gdy jest go tak mało. 

Pamiętam czas gdy umierał mój pradziadek. Byłam wściekła na Tatę że nie odwiedzaliśmy go tak często, dla mnie za szybko odszedł. Świętowanie każdej okazji ma swoje plusy - jesteśmy blisko z drugą osobom, skupiamy na niej całkowitą naszą uwagę. Taka osoba czuje się doceniona. To jest jak z urodzinami. Budzisz się i czekasz na życzenia. Ludzie potrzebują miłych słów, aby czuć się dobrze. Jeżeli chociaż raz w ciągu dnia powiesz coś miłego drugiej osobie- będziesz otrzymywać coraz więcej dla siebie.

Dziś nie będzie zdjęć. Sam post wystarczy.
Ku pamięci mojego Pradziadka Mariana, który przeżył II Wojnę Światową, uciekł z zakładu pracy w Niemczech, poznał prababcię i stworzył z Prababcią 12 dzieci. Jedno z nich to moja Babcia którą również kocham za to że jest dla mnie jak Mama.

(*)

wtorek, 7 lipca 2015

Lifestyle.




Idąc myślami ku mojemu życiu stwierdziłam że jest całkiem zestandaryzowane, nudne i żadna z Was nie chciałaby w nim żyć.
Pustostan w mieszkaniu, ustawiony poprzez minimalizm perfekcyjny. Szarości, biało, buro i ponuro. Kto chciałby żyć w takim typowo skandynawskim stylu ?
Otóż rozmawiając na temat mojego mieszkania z przyjaciółką potwierdziła mi że niby każdy... Ale jak to ? Pytam. Mówi że poprzez ta magię kolorów która otacza nas codziennie w świecie zewnętrznym. Masz czasami ochotę schować się we takim pudełku bez koloru.
Umarłam...

Zawsze myślałam że fioletowe płytki są kiczowate. Przyjechała znajoma i zachwycała się godzinę moimi płytkami w kuchni. ( Niestety są one spadkiem po poprzedniej lokatorce) mają wzorki złote i kolorowe i są do kitu. Ale dla kogoś innego może ono wydawać się cudem natury, albo po prostu tak mówi by nie było mi przykro :P

Idąc dalej ku mojej kuchni w Empiku są przeceny na drukowane zdjęcia przedstawiające różne przepisy lub zioła. Zakupiłam jeden i oczywiście będąc castoramą i panią domu w swoim domu przybiłam na ścianie.


Pokolenie Ikea to ludzie którzy urodzili się między 90 a 95 rokiem. Jeśli chca mieć stylowy mebel odrestaurowują stary nikomu nie potrzebny grat. A jeśli  chcą mieć hipsterskie mebelki. Chodzą po śmietnikach i wyszukują coraz to bardziej Prl-owskich znalezisk. Oczywiście każdy ma stolik z ikea i każdy najmniej raz w miesiącu buszuje po ich sklepie internetowym :)






 A to takie mieszkania w stylu - szare - BO TAK !





wtorek, 26 maja 2015

Torebki i inne zmiany

Wstępnie chciałam podziękowac sieci sklepów H&M za fachową obsługę reklamacji.
 Kupiłam kilka miesięcy temu płaszczyk, niestety podczas użytkowania się on na maksa zmechacił. Poszłam więc dziś do sklepu i Panie odrazu dał mi zwrot na kartę podarunkową. Niesamowite w tym to że sklep nie musiał mi zwracać tych pieniędzy. A jednak ! Obkupiłam się więc w bluzki, lakiery, koszulki etc.


Wygrałam również ostatnio konkurs z Mango. Jeśli brałaś w nim udział pewnie wiesz że nagrodą był bon podarunkowy do sklepu internetowego na 100 zł. Oczywiście kupiłam sobie dawno wypatrzoną torbę.



Nie mam jeszcze w swoim stosie torebek żadnej czarnej więc postanowiłam mieć właśnie tą !
Dziś złożyłam zamówienie, będę czekać z niecierpliwością.
Z humorów które ostatnio dość często przechodzą mi przez moje dni, mam dzisiejszy.
Jadę z puzlem autem do jego mamy, Pendrive wsadzony do radia ostatnio nam szwankuje, natomiast nie robimy nic by poprawić jego działanie. Zamiast metalowej muzyki leci zatem radio. Puzel wyrzuca mp3 na tylne siedzenie wkurzony. Ja włączam radio po czym stwierdza nagle : radio śmierdzi prąciem.

Nie wiem co ma prącie do radia i odwrotnie ale dolnośląskie żarty zaczynają mnie przerażać.

poniedziałek, 18 maja 2015

Balkonowe inspiracje



Przeglądając wszystkie blogi moich ulubionych pisarek zdecydowałam i ja napisać o swoim balkonie.

Jest on nieco mniejszy niż u innych, malutki "kwadraciak" zaliczany jest potocznie do tzw. "rzygaczów".
Nie dość, że mieszkam zaledwie metr od najczęściej ujeżdżanej miejskiej ulicy, ale i balkony moich sasiadów straszą widokiem. Wyobraźcie sobie balkony zombie, tj nikt na nich nic nie robił, bał się wejść czy tym podobne.
Ja natomiast postanowiłam zrobić coś co odmieni postrzeganie naszego balkonowego mirażu przez przechodzących pod nimi.
Zasadziłam niedawno pelargonię, będzie ona kolorowa. Jakie kolory nie mam bladego pojęcia brałam w ciemno. Jedna skrzynia już stoi grzecznie na haku ( skrzynię i hak kupiłam w biedronce po super cenie : 5 zł za rzecz). Na razie są tylko sadzonki ale na lato będzie pięknie i kwieciście.


W dodatku pelargonie znoszą wiatr, a w naszym regionie jest wietrznie więc będę cieszyć się widokiem kwiatów.




 będą one wyglądać mniej więcej tak.



Nie napisałam Wam również jak było na naszym pierwszym Wspólnym urlopie.
Pojechaliśmy całą trójką czyli ja, Puzel, i nasz pies.

Prawo jazdy odebrałam niestety po urlopie więc czyniłam honory pasażera razem z Lolą.
Góry to niesamowite miejsce. Czas jaki tam spędziliśmy był nie tyle co wczasami jak i poznawaniem siebie.

Grilla mieliśmy dość po 3 dniu, Lola ( pies)_ miała kompana do zabawy i latania całymi dniami po lasach. A my spokojnie siedzieliśmy wysłuchując ciszy Beskidzkich gór.

Zdjęcia wkrótce bo nie było czasu nic obrobić od tego czasu.
Nie będę Cię dłużej męczyć czytaniem. Miłego tygodnia i udanych wyborów naszego przyszłego Prezydenta.


A to taka moja praca: czyli przybliżenie Wam trochę mnie i mojego zajęcia. Jeśli jesteście cierpliwi kiedyś poznacie mnie lepiej.

                                  2014 rok.- Karolina